Bloog Wirtualna Polska
Są 1 263 493 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

O mnie

Dziennikarka, współwłaścicielka firmy produkującej naturalne kosmetyki Pat&Rub by Kinga Rusin ale przede wszystkim mama dwóch dziewczynek, Poli i Igi. Zadebiutowała jako spikerka w Programie Pierwszym TVP. W swoim zawodowym życiu przeprowadzała wywiady ze znanymi ludźmi, robiła reportaże, felietony i materiały newsowe, pisała artykuły do gazet, była korespondentem radiowym. Przez cztery lata mieszkała w Stanach Zjednoczonych. Od 1998 roku związana z telewizją TVN, gdzie w parze z Bartoszem Węglarczykiem współprowadzi weekendowe wydania programu Dzień Dobry TVN.

O moim bloogu

Będę pisać o wszystkim co mnie zastanawia, bulwersuje, wzrusza i inspiruje

Kalendarz

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to

Kategoria: EKO

SEKSI FLEKSI

piątek, 29 marca 2013 9:58

 

Na punkcie jedzenia mam hopla. Przyznaję się bez bicia, a najbliżsi na pewno to potwierdzą. Od kilku lat „wiem co jem”, albo przynajmniej staram się dowiedzieć. Kilka razy, również na blogu wypowiadałam się na temat mojego stosunku do jedzenia albo raczej nie jedzenia, bo gorąco namawiałam do zrezygnowania z rzeczy szkodliwych i całkowicie dla naszego organizmu zbędnych (patrz: "Świadomi Nieświadomi").

 

W mediach znów głośno o MOM (mięsie oddzielanym mechanicznie). Pojęcie to poznaliśmy parę lat temu przy okazji afery ze słoiczkami z gotowymi daniami dla małych dzieci. Okazało się, wtedy, że pod pojęciem „cielęcinki” kryje się masa mięsna powstała w wyniku przeciśnięcia pod ciśnieniem, przez specjalną prasę wszystkiego, co pozostało z cielaka po oddzieleniu prawdziwego mięsa (szczegóły pozostawiam wyobraźni).

 

Kiedy pisze się o MOM od razu podnosi się larum: czym oni nas karmią, oszuści, złodzieje itp. Jednocześnie w sklepach nie tylko wybieramy najtańsze wyroby mięsopodobne, ale jeszcze narzekamy na zbyt wysoką ich cenę. Błędne koło, bo niestety zgodnie ze znaną od wieków zasadą nie może być i dobrze i tanio.

 

Jedzenie mięsa, jak się powszechnie uważa wpisane jest w naszą kulturę, bo tradycja polowań, bo długie zimy, bo słaba dostępność wymienników, np. świeżych warzyw. Może kiedyś tak było, ale dziś? Polować już w sumie nie ma na co (ja z zasady jestem przeciw), zimy już nie takie srogie, a warzywa importujemy. Czy oglądanie ostatnich relacji z ubojni i masarni nie zniechęciło Was skutecznie do jedzenia wędlin i mięsa? Nie przypuszczam, żeby teraz Polacy nagle masowo przeszli na wegetarianizm, ale co powiecie na fleksitarianizm? Teraz nazwa znajdzie się na wszystko. Dowiedziałam się przez przypadek, że całkiem nieświadomie i to już kilka lat temu zostałam fleksitarianką. O co chodzi? Otóż mięso jem sporadycznie. W zasadzie mogłabym się bez niego obyć, ale wegetarianką nie śmiałabym się nazwać, bo jednak czasami mam ochotę na trochę mięsnego białka: na kurczaka z grilla, pieczoną rybę czy nawet chudego tatara. Nachodzi mnie może raz w tygodniu. I tyle wystarczy żeby stać się fleksitarianinem. Nigdzie o tym wcześniej nie słyszałam, ale teraz okazuje się, że zupełnie intuicyjnie stosuję ponoć najzdrowszą dietę świata. Prawda jest taka, że, jak ze wszystkim umiar jest złotym środkiem.

 

Mam w kuchni maleńką lodówkę. Dlaczego? To był świadomy wybór. Tym sposobem, nawet gdybym chciała, nie mogę robić spożywczych zapasów. Kupuję w zasadzie tyle, ile potrzebuje moja rodzina na jeden dzień. Zakupy robię „z głową”, dokładnie wiedząc kto, co chce jeść, dzięki czemu prawie nic się nie marnuje. Nie znoszę wyrzucać jedzenia. Uważam, że to niemoralne. Wstrząsnął mną artykuł zamieszczony kilka tygodni temu w jednym z dzienników. Okazuje się mianowicie, że w krajach rozwiniętych (tym razem też do nich należymy) marnuje się 60% całkowicie zdatnego do spożycia jedzenia. Takie są procedury, takie regulaminy sklepów, takie w końcu wymagania klientów. Jabłka niedostatecznie okrągłe i czerwone, żeby nie wiem jak były pyszne mogą nigdy nie trafić do handlu. Są od razu przeznaczane do kompostowników, albo na paszę dla zwierząt. Podobnie z innymi produktami, jeżeli nie spełniają naszych wyobrażeń o produkcie doskonałym - są wyrzucane. No i dlaczego, skoro jedne rzeczy, lekką ręką się wyrzuca inne w nieskończoność „uprzydatnia” kąpiąc je w chemii?

 

Tylko od nas będzie zależało czym nas będą karmić. Wymagający i świadomy klient, to taki, którego nie jest łatwo nabić w butelkę. Kupujmy mniej jedzenia ale lepszej jakości i nie dajmy sobie wcisnąć kitu, przepraszam MOMU.

 


Podziel się
oceń
357
90

komentarze (55) | dodaj komentarz

  • dodano: 02 stycznia 2014 22:53

    Pierwszy raz w zyciu w wieku 40 lat widzialam mase jedzenia wyrzuconego w workach przezroczystych wieczorem na ulicach Wall Street w NYC w 2004 roku. To byl dla mnie wielki szok !!!!

    autor Me

    blog: Blog

  • dodano: 26 listopada 2013 14:50

    Podstawowa sprawa, to świadomość tego, czym faszerujemy siebie i nasze dzieci. Słyszałam kiedyś, że zanim cokolwiek zjemy, to powinniśmy się najpierw zastanowić, czy bez problemu dalibyśmy to na talerzu dla naszego dziecka. To już nam odsiewa sporo śmieciowych produktów:) Druga sprawa, to właśnie to myślenie podczas zakupów. Czasem wystarczy spojrzeć na etykietę (choć to często malutki druk...), aby wiedzieć, czy warto coś kupić, czy nie. Pozdrawiam!

    autor Kasia

    blog: http://www.forevery.pl/

  • dodano: 21 października 2013 1:05

    Codzienne zakupy! Kto może na to pozwolić? Mieszkam w Szwecji i tu jest kultura robienia zakupów raz w tygodniu. Ale mało się tu wyrzuca. Szwedzi po prostu są oszczędni i praktyczni. Choć ostatnio były serie artykułów i larum, że jednak trochę jedzenia marnujemy w porównaniu z Norwegami.

    autor jaga

  • dodano: 14 września 2013 2:36

    fajne mysli slowa Pani K ;-)

    autor xhard

  • dodano: 06 lipca 2013 21:30

    Wyrzucanie jedzenia też uważam za wielkie nieszczęście naszych czasów. Czasem myślę, że może udałoby się coś z tym zrobić, gdyby zorganizowane były na przykład jakieś miejsca, w które można oddać jedzenie nadające się jeszcze do spożycia. Teoretycznie można dać je sąsiadom czy osobom na ulicy, ale w praktyce nie zawsze jest to możliwe. Takie publiczne lodówki może rozwiązałyby trochę ten problem. Bo wyrzucać chyba nikt nie lubi.

    autor wel

komentarze (55) | dodaj komentarz

Kategoria: EKO

Śmiecie? Moda!

wtorek, 11 grudnia 2012 12:12

wpis z 22.10.2012

 


To absolutnie niesamowite, co można zrobić ze śmieci! Aby wziąć udział w międzynarodowym konkursie ReAct Fashion projektanci z całego Świata musieli udowodnić, że ich kreacje zrobione zostały z tego, co zazwyczaj ląduje w koszu na odpady. Były więc skórzane ścinki z fabryki kanap, były odpady z drukarni, flizelina, która służyła wcześniej do owijania rzeczy w transporcie, resztki nie wykorzystanej włóczki, lalki Barbie znalezione na śmietniku, niepotrzebne już nikomu, delikatne, białe narzuty na łóżko, ubrania, które przestały się podobać poprzednim właścicielom. To wszystko, w rękach artystów dostało drugie życie. Po co? Czy to w ogóle można na siebie założyć? Bezużyteczne. Dziwne. Niepotrzebne. Tak mówią Ci, którzy o tzw. modzie recyclingowej, nazywanej inaczej modą odpowiedzialną tylko gdzieś, coś, kiedyś słyszeli. A ja widziałam z bliska i szczerze podziwiałam. Wyobraźnię, inwencję, wykonanie i przesłanie. Bo o przesłanie głównie w modzie z odzysku chodzi. O to, żeby pokazać w artystycznej formie to, co nierzadko bezmyślnie wyrzucamy do kosza. To ma być jak wyrzut sumienia, że tyle dobra się marnuje. To ma być inspiracja, ale przede wszystkim zachęta do recyklingu, czyli do segregowania śmieci, które dzięki temu mogą trafić do powtórnego przerobu. Zawsze się dziwię ludziom, którzy wszystko wrzucają do jednego wora: gazety, butelki, brudne opakowania i resztki jedzenia. Jeżeli nie biorą pod uwagę aspektu ekologicznego to niech wezmą ekonomiczny. W Szwecji utylizuje się ponad 95% śmieci. U nas? Nie wiem czy nawet 10%. Dlaczego bogaci widzą w tym sens i przy okazji niezły interes, a biedni, tacy jak my wyłącznie fanaberię? Na nasze wysypiska, te legalne i tysiące nielegalnych, trafiają nie tylko rzeczy, które w procesie rozkładu zanieczyszczają środowisko: glebę, wodę i powietrze, ale też pieniądze w postaci papieru, butelek, plastiku nie wspominając o miedzi, żelazie czy stali… Odpady organiczne powinny trafiać do przemysłowych kompostowników, których w Polsce też jak na lekarstwo. Za niewystarczającą utylizację śmieci płacimy Unii słone kary, w przyszłym roku będzie to już blisko 100 milionów euro! Stać nas? Czy ktoś w ogóle o tym myśli!? Inicjatywa powinna być oddolna, skoro odgórna najwyraźniej być nie może. To my powinniśmy wymuszać na naszych gminach odpowiednie działania, to nam powinno zależeć na tym, żeby było lepiej, czyściej, „ekologiczniej” i ekonomiczniej. Bo ostatecznie, jak zawsze rachunek przyjdzie zapłacić nam, obywatelom, podatnikom. A rachunek będzie tym dotkliwszy, że nie tylko finansowy. A tu moje impresje zza kulis finału konkursu ReAct Fashion, który odbył się w 12. pażdziernika w Łodzi:

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

  

 


Podziel się
oceń
23
12

komentarze (1) | dodaj komentarz

  • dodano: 22 listopada 2013 15:45

    Niektóre rzeczy są naprawdę ciekawe, ale też znajdą się modele, które są raczej przerażające niż ciekawe.

    autor zegarek.net

    blog: http://www.zegarek.net/

  • dodano: 29 marca 2013 18:03

    Zgadzam się w pełni - bardzo fajny pomysł aby zwrócić uwagę na pewne sprawy - popieram.

    autor zainteresowany

    blog: http://taxlaw.pl

  • dodano: 09 marca 2013 19:37

    co to znaczy "smiecie"? Wiem, ze sa smieci.

    autor bibi

  • dodano: 16 lutego 2013 16:30

    Świetny pomysł na wydarzenie, które ma zwrócić uwagę społeczeństwa na problem ochrony środowiska. Moda też generuje niebezpieczeństwo dla naszej planety, gdyż sprawia że wyrzucamy na śmietnik ubrania, które wciąż moglibyśmy nosić ale wyszły z mody. Projektanci powinni namawiać klientów do robienie przeróbek i kupowania rzeczy w outletach chociaż to nie do końca jest na ich korzyść.

    autor Najlepsze lokaty internetowe

    blog: http://oszczedzajbezpiecznie.pl

komentarze (1) | dodaj komentarz

Kategoria: EKO

ŚWIADOMI NIEŚWIADOMI

wtorek, 11 grudnia 2012 10:30

wpis z 18.04.2012

 

 

Tekst załączony poniżej to fragment artykułu, który napisałam blisko rok temu do Gazety Krakowskiej. Znalazłam go porządkując dokumenty w komputerze, przeczytałam i doszłam do wniosku, że nie stracił na aktualności. Niestety… Przed chwilą w serwisie informacyjnym w TVN 24 wyemitowano materiał o nielegalnych wysypiskach śmieci w naszych lasach. Przerażające. W sklepach i na targach powoli zaczęły się pojawiać pierwsze nowalijki. Tylko skąd one są? No właśnie… Przeczytajcie. A ja zostaję przy swojej opinii, którą na tym blogu wyraziłam jakiś czas temu: możemy wpływać na naszą rzeczywistość, możemy dokonywać mądrych wyborów, możemy żyć świadomie.


„Włączam komputer, czytam najnowsze informacje. Zaraz po doniesieniach politycznych rzucają się w oczy dwa artykuły. „Sprzedawcy drobiu w Czungcingu w południowych Chinach napełnili 1000 kurczaków proszkiem mineralnym zawierającym siarczan baru, by zwiększyć ich wagę.” A zaraz po nim następny: „W Chinach wybuchają arbuzy. Przez chemię całe hektary upraw zostały zniszczone. Rolnicy bezkrytycznie sięgali bowiem po przyspieszacz wzrostu, chcąc dostarczyć jak najwięcej owoców na rynek jeszcze przed arbuzowym sezonem”. Moja pierwsza myśl, a my to wszystko i tak zjadamy. Dlaczego? Bo nie jesteśmy świadomi pochodzenia żywności, którą kupujemy. Bo nie chcemy się nawet nad tym zastanawiać, bo to i tak niczego nie zmieni a jeść trzeba. Bo wolimy wydać mniej niż więcej, dlatego robimy zakupy w dużych supermarketach, bo tam przeceny i promocje. Bo wierzymy, że jednak jakaś instytucja w naszym kraju czuwa, żebyśmy nie zostali zatruci. Hmm… Bez naszego zaangażowania, bez bezwzględnego żądania kontroli jakości żywności, bez naszej wiedzy i świadomych wyborów nic się nie zmieni. Będziemy truci, będą nam wpychać to, co najgorsze za to tanie i łatwo zbywalne, będą na nas eksperymentować, przyglądać się z daleka i liczyć zyski. Możemy zmienić to tylko my sami stając się świadomymi konsumentami, bojkotując to co nam nie służy, wybierając to co dla nas dobre. Innego wyjścia nie ma, jeżeli chcemy dożyć długich lat w zdrowiu. Niekontrolowane stosowanie pestycydów, nawozów sztucznych, dodatków do żywności, takich jak barwniki i słodziki, to poważny problem, zagrażający naszemu zdrowiu i środowisku. To ostatnie zdanie trzeba wydrukować, powiesić na drzwiach lodówki i czytać przed każdym wyjściem do sklepu.


Jedzenie, nieskażone i nie modyfikowane genetycznie to tylko jedna z wielu rzeczy, na które każdy z nas powinien zwracać uwagę. Pozostaje jeszcze czyste powietrze, które nawet w mieście można by głęboko wciągnąć do płuc, woda w kranach, którą można by wypić nie ryzykując skrętu kiszek, kosmetyki, dzięki którym do naszej skóry nie przenikałyby szkodliwe związki chemiczne. Jesteśmy zmęczeni codziennością, zajęci problemami w pracy i w domu, zaganiani, skoncentrowani na tym co dziś, niechętni poświęcaniu swojego cennego czasu na myślenie o tym co jutro, a tym bardziej co za 10 czy 100lat. Gdzie zmierzamy, do czego nas to doprowadzi? Czy nasze dzieci i ich dzieci będą oglądały nieskażone lasy i dzikie zwierzęta na filmach dokumentalnych, a złudzenie prawdziwości da im technologia 3D? Czy to im wystarczy? Czy zamiast pójść na rodzinny spacer będziemy się teleportować do jakiegoś trzeciego wymiaru stworzonego w naszych umysłach? Co może nam zastąpić bezpośredni kontakt z naturą, co może dać większą radość niż podpatrywanie przyrody? Prawdziwej a nie wirtualnej… Zastanówmy się przez chwilę, może jednak warto zrobić coś dla przyszłych pokoleń? To mogą być naprawdę małe kroki, które w zasadzie nic nie kosztują. Bo ile to wysiłku posegregować śmieci? Czyż nie bardziej ekonomicznie i szybciej jest wziąć prysznic zamiast kąpieli?  W piękny dzień nawet do pracy można pojechać rowerem, a jeżeli już decydujemy się na samochód to może zaproponować sąsiadom podwózkę, żeby swój mogli zostawić w garażu? Niby nic a z drugiej strony tak dużo.


Jak na jeden artykuł dużo tu haseł i demagogii. Pewnie tak, ale może te hasła i ta demagogia sprawią, że ktoś się chwilę nad tym zatrzyma, zastanowi, przemyśli. Jeżeli dzięki temu chociaż parę osób zacznie żyć, jeść, pić i konsumować w sposób świadomy to uznam, że osiągnęłam swój cel. Nie dajmy się zatruwać i nie trujmy siebie i innych. To już ostatnie hasło. Obiecuję. Pozdrawiam i trzymam mocno kciuki za tych wszystkich, którzy podejmą walkę o lepsze, zdrowsze i czystsze jutro.”



Podziel się
oceń
54
2

komentarze (4) | dodaj komentarz

  • dodano: 06 lutego 2014 8:37

    Hey po prostu chciał dać krótki głowy i poinformować, kilka zdjęć nie ładują się poprawnie. Nie wiem dlaczego, ale myślę, że jego problem łączenia. Próbowałem go w dwóch różnych przeglądarkach i obie pokazują takie same wyniki.

    autor seo article

    blog: http://articlesfriendly.com/

  • dodano: 06 lutego 2014 8:35

    Hey po prostu chciał dać krótki głowy i poinformować, kilka zdjęć nie ładują się poprawnie. Nie wiem dlaczego, ale myślę, że jego problem łączenia. Próbowałem go w dwóch różnych przeglądarkach i obie pokazują takie same wyniki.

    autor seo article

    blog: http://articlesfriendly.com/

  • dodano: 30 marca 2013 18:41

    Kawainka:
    Ladnie to ujelas: "..nie sa zainteresoani"
    Sa tez tacy co nawet jak sie im prawde przed oczy wylozy, to i tak nadal "nie sa zainteresowani" bo tak im wygodnie. Nie chca wierzyc w ta jakze bolesna prawde, nie chca sie jej przeciwstawiac, nie chca dla siebie lepiej - jak mi sie wydaje. Udajac, ze wszysto jest ok, podpisuja zgode na dalsze zasypywanie nas tymi "experymenami." A coz innego jak tylko zmniejszenie ilosci sprzedawanego "zatrutego byle czego" zmusi producenta do odwrotu na wlasciwa droge, do zaprzestania wyniszczania ludzkosci.
    Swoja droga to jesli dzs przypomnimy sobie co dzialo sie w trakcie II wojny swiatowej za bramami obozow koncentracyjnych ...??... czy to nie to samo dzieje sie teraz tylko tyle, ze nie jest to jeszcze nazwane "zaglada" przeciw ludzkosci. Kupujac bezmyslnie podpisujemy sie pod samozaglada, akceptujemy wyniszczenie ludzkosci.... a jeszcze nedawno myslalam, ze to przybedzie wielki meteor i bedzie po nas, jakze sie mylilam.

    autor Kasienka ES

  • dodano: 29 marca 2013 13:05

    PRAWDA JEST TAKA ,SAMI MUSIMY DBAĆ O SIEBIE.SPRAWDZAJMY TO CO KUPUJEMY, JEŚLI SKŁAD JEST MAŁO ZROSUMIALY, TO DAJMY SOBIE SPOKÓJ Z KUPNEM TAKIEGO PRODUKTU.
    JESTEM MAMĄ 13 CHLOPCA OD JEGO URODZENI BARDZIEJ NIŻ ZAZWYCZAJ DBAMY O JEDZENIE. WIĘKSZOŚC Z NAS PO PROSTU JE CO POPADNIE, ALE I CI DBAJACY O ZDROWIE NIE POZBĘDA SIĘ CALKOWICIE CHEMI , KTÓRA JEST NAWET W CHLEBIE.
    KIEDYŚ NASZE BABCIE I MAMY SAME PIEKŁY CHLEB, ROBIŁY BUŁECZKI, MAKARONY- TERAZ IDZIEMY DO MARKETU I GOTOWE- SZYBKO ŁATWO I WYGODNIE- ALE MAŁO ZDROWO. TO MY SAMI DECYDUJEMY CO JEŚĆ , WIĘC DOŁUŻMY STARAĆ , ABY BYŁO JAK NAJLEPDZE I NAJZROWSZE

    autor DIDI

    blog: DIDI1

  • dodano: 04 stycznia 2013 22:40

    Jestem mloda mama i od,pewnego czasu gdy zaczelam sie uswiadamiac w temacie zywnosci jestem przerazona i kombinuje jak zyc by nie zabijac siebie i mojej rodziny tym co podaje nam,do zjedzenia!wieksznosc moich znajomych jest w stanie zjesc kazde "gowno" w ladnym opakowaniu z supermarketu to jest przerazajace!Ludzie nie zadaja sobie pytan,mechanicznie kupuja,nie czytaja skladu,poprostu nie sa zainteresowani tym czym sie zywia...

    autor Kawainka

komentarze (4) | dodaj komentarz

Kategoria: EKO

Narodowy zgaszony

wtorek, 11 grudnia 2012 9:55

wpis z 1.04.2012

 

Narodowy zgaszony. Ale nie o gaszeniu chciałam napisać, a o dyskusji, która miała miejsce pod poprzednim postem. Nie zdawałam sobie sprawy, że umieszczenie przeze mnie wpisu o pro ekologicznej akcji społecznej wzbudzi aż takie emocje. Może właśnie w tym momencie cel akcji został osiągnięty…? Bo o to właśnie w tym chodzi, żeby rozmawiać i nie przechodzić obok tego problemu obojętnie. Pomijam wpisy niemerytoryczne. Wiele jest głosów wyważonych, są też emocjonalne, ale najważniejsze, że wywiązała się całkiem interesująca dyskusja. Postaram się krótko opisać moje stanowisko w tej sprawie i może kilka wątpliwości wyjaśnić.

 

Celem akcji Godzina dla Ziemi NIE JEST jak największa oszczędność energii elektrycznej w ciągu tej 1 godziny. Akcja ma wymiar symboliczny. Chodzi o propagowanie proekologicznych postaw oraz zachęcanie ludzi na całym świecie do wprowadzenia w swoim codziennym życiu drobnych zmian, które mają ogromne znaczenie dla stanu środowiska na Ziemi. Do segregowania śmieci również. To nieprawda, że wszystko wszędzie trafia do “jednego wora”. Na recyklingu się zarabia, więc sortowanie po prostu wielu firmom się opłaca (w Szwecji przerabia się blisko 90% śmieci!). Ale wrzucanie gazet do tego samego pojemnika co odpadów z jedzenia skutecznie uniemożliwia odzyskiwanie papieru. Poza tym nie zapominajmy, że to nasze zachowanie i nasza postawa wymuszają często działania administracyjne, nakazywanie ustawiania koszy do segregacji śmieci i kary dla tych, którzy tego nie robią. Trzeba też coś w końcu zrobić z zaśmieconymi do granic możliwości lasami! Z ludźmi, którzy bezkarnie wyrzucają tam wszystko, od jedzenia po stare kanapy i lodówki. Cały czas niestety nie wierzymy, że możemy we własnym kraju na cokolwiek wpłynąć. To nieprawda.

 

Nie ma wielu takich inicjatyw, które zwracałyby uwagę ludzi na ochronę środowiska. Wejdźcie na stronę WWF’u i zobaczcie jak wygląda mapka, na której widać ilu ludzi i z jakich regionów Polski poparło akcję Godzina dla Ziemi. To jakiś marny procent, więc nie wydaje mi się, że wyłączenie przez nich na godzinę światła w domu, a potem włączenie go spowoduje katastrofę energetyczną. W przerwie popularnego serialu ludzie masową włączają czajniki elektryczne, następuje zmiana poboru mocy ( z natężeniem większym niż przy włączaniu i wyłączaniu żarówki bo czajnik jest bardziej energochłonny) i jakoś elektrownie sobie z tym doskonale radzą.

Sobota, 31. marca, minęła 20.30. Rozglądam się dookoła i jakoś nie widzę wygaszonych świateł w okolicznych blokach. Pewnie część ludzi, podobnie jak niektórzy wpisujący się pod poprzednim postem uważają, że to nie ma sensu, że i tak nic nie mogą zrobić, że pewnie ktoś coś z tego ma i że w ogóle to jakieś podejrzane. Naprawdę uważacie, że lepiej nic nie robić niż zrobić choćby coś małego i symbolicznego? O naturalne zasoby Ziemi trzeba dbać codziennie, a wyłączając na godzinę światło pokazujemy tylko, że zdajemy sobie z tego sprawę.

 

Na pewno włączając wyłączone na godzinę iluminacje w 5000 miast 150 krajów, które oficjalnie biorą udział w Godzinie dla Ziemi nie zużywa się więcej prądu niż się go przez tę godzinę zaoszczędziło. Zainteresowanych zachęcam do lektury:  http://www.wwf.pl/godzinadlaziemi/o-akcji/faq, gdzie znajdują się odpowiedzi na pytania dotyczące akcji.

 

Ps. Mam prośbę. Zachowajmy jakąś formę tej dyskusji. Każdy ma prawo do własnego zdania i każdy może to zdanie przedstawić. Waszych wpisów nie usuwam. Polemizujcie, krytykujcie, ale nie obrażajcie.

 

Ps2. Duże emocje budzi mój samochód więc i tu kilka informacji. Samochód jest duży ale porównując z innymi naprawdę oszczędny. Na trasie spala średnio 6,7 litrów ropy, w mieście trochę ponad 8.

 

Ps3. Na pewno wkrótce poruszę temat torebek foliowych. Dziękuję „Dulkowi” za poruszenie tej kwestii w komentarzu.

 


Podziel się
oceń
17
1

komentarze (2) | dodaj komentarz

komentarze (2) | dodaj komentarz

sobota, 19 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  2 129 326  

FACEBOOK



INSTAGRAM

instagram.com/kingarusin




TWITTER

Video Prywatne

rozwin zwin