Bloog Wirtualna Polska
Są 1 263 493 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

O mnie

Dziennikarka, współwłaścicielka firmy produkującej naturalne kosmetyki Pat&Rub by Kinga Rusin ale przede wszystkim mama dwóch dziewczynek, Poli i Igi. Zadebiutowała jako spikerka w Programie Pierwszym TVP. W swoim zawodowym życiu przeprowadzała wywiady ze znanymi ludźmi, robiła reportaże, felietony i materiały newsowe, pisała artykuły do gazet, była korespondentem radiowym. Przez cztery lata mieszkała w Stanach Zjednoczonych. Od 1998 roku związana z telewizją TVN, gdzie w parze z Bartoszem Węglarczykiem współprowadzi weekendowe wydania programu Dzień Dobry TVN.

O moim bloogu

Będę pisać o wszystkim co mnie zastanawia, bulwersuje, wzrusza i inspiruje

Kalendarz

« kwiecień »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
2930     

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to

Kategoria: EXCLUSIVE

ŚCIŚLE TAJNE!

wtorek, 30 kwietnia 2013 12:47

To będzie dla mnie niezapomniany wywiad! Przeprowadziłam go kilka dni temu w Waszyngtonie, a moim rozmówcą był emerytowany oficer CIA - David Forden. To człowiek, który "prowadził" pułkowanika Ryszarda Kuklińskiego, świadek tamtych dni i wszystkich związanych z nimi wydarzeń. Był z Kuklińskim od początku jego współpracy z Amerykanami, czyli od 1972 roku. Już samo to, że ktoś przez całe lata związany z amerykańskim wywiadem wypowiada się publicznie jest wydarzeniem samym w sobie. Biorąc dodatkowo pod uwagę, to co pan Forden ma do powiedzenia uczyniło nasze spotkanie przed kamerami jeszcze bardziej wyjątkowym.

 

 

David Forden ma ponad 80 lat i jest prawdopodobnie jedynym człowiekiem, który zna całą prawdę o pułkowniku Ryszardzie Kuklińskim. Pomimo swojego wieku, pamięta tamte lata doskonale i z zadziwiającą wręcz precyzją (a może z dokładnością cechującą wszystkich w tym zawodzie…?) odpowiadał na wszystkie moje pytania. Jak się poznali? Jak się kontaktowali? W jaki sposób przez 9 lat, będąc wysokim oficerem Wojska Polskiego Kukliński dał radę przekazać ponad 42 tys. (sic!) stron tajnych dokumentów Układu Warszawskiego?

 

Forden był, po ucieczce Kuklińskiego do Stanów (w 1980r.) przez lata jego jedynym kontaktem ze światem, żeby w końcu stać się przyjacielem na dobre i na złe. Kto jak nie on może więc odpowiedzieć na pytania jak wyglądało życie Kuklińskiego w Stanach, czym się na co dzień zajmował i gdzie mieszkał? David Forden był z Ryszardem Kuklińskim również w najtrudniejszych i najbardziej bolesnych dla niego momentach, wtedy kiedy, w nie do końca jasnych okolicznościach zginęli obydwaj jego synowie. To co Forden mówił było fascynujące, nieprawdopodobne, czasami wręcz sensacyjne.

 

Po południu dołączył do nas Patrick Wilson, grający Fordena w filmie ”Jack Strong” (biograficzny film o Kuklińskim w reż. Władysława Pasikowskiego).

 

 

Panowie rozmawiali wcześniej ze sobą wyłącznie przez telefon, a poznali się na żywo przed naszymi kamerami! Wzruszające to było spotkanie i niezwykłe zarazem. „Chciałbym wyglądać tak jak ty!” – powiedział ze śmiechem na powitanie Forden. Doszliśmy wspólnie do wniosku, że takiej historii jaką było życie Ryszarda Kuklińskiego nie wymyśliłby żaden hollywoodzki scenarzysta. Kukliński to autentyczny "bohater tragiczny", jak z antycznych dramatów.

 

 

Forden w zasadzie nie udziela wywiadów, do swojego domu do tej pory nie zaprosił nigdy żadnego dziennikarza. To było duże przeżycie również dla niego. Kilka razy musieliśmy przerwać nagranie bo autentycznie się wzruszył. Odebrało mu mowę kiedy np. wyznał: "Kukliński był moim BOHATEREM...". Myślę, że oficerowie CIA rzadko pozwalają sobie na takie emocjonalne deklaracje, nawet wtedy kiedy są już na emeryturze...

 

 

Mój wywiad już wkrótce wyemituje telewizja TVN

 


Podziel się
oceń
220
37

komentarze (7) | dodaj komentarz

  • dodano: 27 czerwca 2013 18:25

    Przystojniak z tego młodszego :)

    autor Kamila O

  • dodano: 23 czerwca 2013 14:42

    Ma Pani bardzo świetne zdjęcia:)
    Zapraszam do mnie.
    :):):P:DxD

    autor julia0130

    blog: nasze-filozofie.bloog.pl

  • dodano: 22 czerwca 2013 23:43

    Pięknie Pani dziękuję za ten wywiad. Pełna perfekcja. To jest potrzebne...

    autor Jola

    blog: Jola

  • dodano: 23 maja 2013 20:49

    zaświadczam! wyjątkowy wywiad z wyjątkowym człowiekiem! Kinga - jestes nieoceniona!!!! gratulacje

    autor kaszka

  • dodano: 22 maja 2013 14:01

    Fantastycznie Pani podchodzi do wywiadów , nają w sobie naturalność , nie są "grane" ani wyreżyserowane . Brawo!!!

    autor Magda

komentarze (7) | dodaj komentarz

Kategoria: EXCLUSIVE

ANJA

środa, 24 kwietnia 2013 8:59

I jak tu nie wierzyć w „American dream”! Zupełnie dla siebie niespodziewanie znalazłam się wczoraj w środku wydarzenia o którym dziś donoszą kolumny towarzyskie w amerykańskiej prasie. A wszystko dzięki Anji Rubik! Nigdy wcześniej nie miałyśmy okazji ze sobą rozmawiać, nigdy wcześniej nie widziałyśmy się na żywo. Poznałyśmy się zaledwie wczoraj i spędziłyśmy razem nie tylko cały dzień, ale również prawie całą noc;). Szalony dzień i jeszcze bardziej szaloną noc! Ponieważ Anja Rubik wrzuciła dokumentujące to zdjęcia na swój instagram, postanowiłam dopisać do nich parę słów.

 

 

Ucieszyłam się kiedy Anja zgodziła się na wywiad. Dla wielu młodych dziewczyn jest uosobieniem olbrzymiego sukcesu. Jej nazwisko jest teraz bez wątpienia bardzo „gorące”. Wystarczy zobaczyć jej ostatnie okładki i kampanie reklamowe. Może się od tego zakręcić w głowie. Nigdy nie miałam do czynienia z modowym biznesem, ale ten świat czaruje mnie, jak każdą kobietę. Do spotkania z Anją i jej mężem Sashą Knezevicem podeszłam więc z ciekawością dziecka.

 

Nasze pierwsze spotkanie miało miejsce w Nowym Jorku, gdzie Anja i Sasha na co dzień mieszkają. Umówiliśmy się w małej, niepozornej knajpce French Roast, w centrum Soho. Towarzyszyliśmy im z kamerą przez cały dzień, a oni pokazywali nam jak wygląda ich nowojorskie życie. Domyślam się teraz dlaczego tak wielu fotografów uwielbia pracować z Anją. To oczywiste, że bez niesamowitej urody i figury nie byłaby tu gdzie jest, ale jest jeszcze jedna rzecz, jej profesjonalizm. Jeżeli na sesjach zdjęciowych jest choć w połowie tak cierpliwa i bezproblemowa jak podczas kręcenia naszego reportażu, to mamy odpowiedź!

 

Pokazując ulubione miejsca Sashy i Anji byliśmy min. w kultowym hotelu The Standard w dzielnicy Tribeca. To widok z klubu na ostatnim piętrze. Otworzono go dla nas w ciągu dnia specjalnie na prośbę Anji.

 

 

Są super parą. Trudno nie zwrócić na nich na ulicy uwagi. Młodzi, piękni, z aurą, która często otacza spełnionych ludzi sukcesu. Przy okazji mili, inteligentni i przezabawni. Jestem przekonana, że wcześniej czy później Sasha zostanie aktorem. Sam zresztą nie ukrywa, że to jego marzenie i cel. Ma naturalny talent aktorski. Wciela się w różne postaci, naśladuje akcenty, bez przerwy żartuje. Jest jednocześnie ujmujący i opiekuńczy. Był zawodowym koszykarzem. Modelem został przez przypadek, kiedy jego kariera, z powodu bardzo poważnej kontuzji runęła w gruzach. Teraz obraca to w żart, ale kiedy zaczyna mówić o koszykówce, widać, że, poza Anją;), to miłość jego życia i że pogodzenie się z jej utratą musiało go wiele kosztować.

 

Mam nadzieję, że uda mi się pokazać, w moim reportażu Anję i Sashę od bardziej prywatnej, strony, bez blichtru i gwiazdorskiej otoczki. W takim wydaniu jeszcze ich nie widzieliście. To cudowna para młodych, zakochanych w sobie ludzi, którym udało się w życiu spełnić swoje marzenia. A przy okazji obserwując Anję pomyślałam sobie, że jako ambasadorka Polski i polskości jest nie do przecenienia.

 

 

Anja, zabrała mnie ze sobą na wernisaż wystawy fotograficznej „Natural Beauty” autorstwa Jamesa Houstona, jednego z najlepszych obecnie fotografów na świecie. W projekcie, poza Anją, wzięły udział min. Emma Watson, Elle MacPherson, Brooke Sheilds, Karlie Kloss, Irina Shayk czy Christy Turlington. Zdjęcia obłędne! Cel szlachetny, bo dochód ze sprzedaży zdjęć, a potem albumu zostanie przeznaczony na akcję związaną z ochroną środowiska – Global Green. Dzięki Anji, która była niekwestionowaną gwiazdą tego wieczoru, poznałam mnóstwo niesamowitych ludzi. Np. naczelnego magazynu „W”, Stefano Tonchiego (jak się okazało w czasie rozmowy, wielbiciela twórczości Piotra Uklańskiego!) czy producenta oraz właściciela ogromnych, supernowoczesnych studiów fotograficznych Milk, Mazdaca Rassiego (u niego robione są np. wszystkie okładki Vogue’a). Wystawna kolacja po wernisażu została zorganizowana w niesamowitych, prywatnych apartamentach Rassiego, w budynku Milk Gallery. Gospodarzem był dodatkowo vice prezydent Dom Perignon Trent Fraser. 

Dla zainteresowanych więcej na:

http://scallywagandvagabond.com/2013/04/dom-perignon-hosts-dinner-for-james-houston-natural-beauty/

 

tak to wyglądało zanim do stołu zasiedli wszyscy goście:

 

 

Siedziałam naprzeciwko Stefano Tonchiego i Mazdacka Rassiego, po lewej stronie mając, przesympatycznego syna Richarda Avedona, Michaela (również fotografa), a po prawej wybitnego specjalistę od historii mody (kuratora wystawy w MoMa), pisarza i dziennikarza od lat związanego z magazynem Vogue – Hamisha Bowlesa.

Anja zrobiła mi wielką niespodziankę zabierając na tę uroczystość. Rozchwytywana, zadbała o to, żebym siedziała wśród najciekawszych gości i sumiennie wszystkim mnie przedstawiła.

To był niezapomniany wieczór! Zakończony, co widać na zdjęciach na profilu Ani, prawdziwie szampańską;) zabawą z tańcami do rana!

 

Pan, z którym nawzajem robimy sobie zdjęcia komórkami to bohater wieczoru, wybitny fotograf James Houston. Ciekawe jak wyglądam na jego zdjęciu, bo on na moim tak:

 

 

O dobry nastrój zadbał Dom Perignon. W pojemniku z lodem butelka z wyjątkową, fluorescencyjną etykietą. Wyłącznie na wyjątkowe okazje;)

 

 


Podziel się
oceń
129
69

komentarze (3) | dodaj komentarz

  • dodano: 29 października 2013 12:16

    Super! Anja to bardzo piękna kobieta zresztą autorka bloga też!

    autor fajne

    blog: www.skup-aut-na-zlom.pl

  • dodano: 27 czerwca 2013 18:35

    Uwielbiam czytać to co Pani piszę i zazdroszczę strasznie tego dnia i wieczoru a Anja i jej mężem. Wyborowe towarzystwo!

    autor Kamila O

  • dodano: 06 czerwca 2013 14:09

    Od dawna z ciekawością przyglądam się Anji Rubik - temu z jaką swobodą komponuje stroje oraz temu w jaki sposób i co mówi. Myślę, że kluczem do jej sukcesu jest smak, niesamowite wyczucie stylu oraz pokora. Z pewnością świetnie rozumie się z ludźmi ze świata mody - zawodowo oraz na gruncie prywatnym. Dzień spędzony z Anją musiał być bardzo miły.

    autor XL-ka

    blog: http://xl-ka.blogspot.com/

  • dodano: 30 kwietnia 2013 23:07

    bardzo fajnie....

    autor Ania

    blog: http://gunnersblogs.blogspot.com/2013/04/obrabiarki-cnc.html

  • dodano: 28 kwietnia 2013 23:43

    Super, że im się powodzi, że są piękni, zdolni i bogaci. Niech korzystają z tego ile się da. Mam nadzieję, że nie pojawią się tu komentarze zazdrośników, którzy widząc innych sukces tylko narzekają i krytykują, Widać, że spotkanie w Nowym Jorku było bardzo pozytywne i energetyczne- życzę kolejnych takich spotkań.

    autor Szpilka

    blog: http://zycienaszpilkach.wordpress.com/

komentarze (3) | dodaj komentarz

Kategoria: PO GODZINACH

KAJT a konkurs piękności

środa, 03 kwietnia 2013 11:35

 

Kiedy pakuję do plecaka kajty i zabieram pod pachę deskę nie interesuje mnie, czy mój piankowy strój oraz potargana wiatrem i zmoczona słoną wodą fryzura będą się dobrze prezentować na zdjęciach. Nie zastanawiam się też nad tym, czy gdzieś za parawanem nie przyczaił się ktoś z aparatem. Pływam i tylko to się wtedy dla mnie liczy. Mam w końcu prawo swobodnie się poczuć na wakacjach.

 

W jednym z portali mogę właśnie obejrzeć moje zdjęcia zrobione z ukrycia na jednej z plaż, parę sezonów i „kilka kilogramów” temu. Wyglądam jak każdy, kto kilka godzin spędził w wodzie. Na twarzy widać zmęczenie, ciężko otworzyć oczy podrażnione słoną wodą i ostrym słońcem, włosy przylepiają się do głowy. Nie mam makijażu, ani balowej sukni, co wielu internautów, sądząc po wpisach, dziwi. A ja, choć zła, że ktoś naruszył moją prywatność, patrząc na te zdjęcia nie mogę się doczekać, kiedy znów będę pływać. I najmniej martwię się o to, czy będę wtedy dobrze wyglądać. Ja w konkursie piękności nie startuję!

 

 

Całkiem niedawno myślałam, że zbliżając się do czterdziestki niczego nowego już raczej nie doświadczę. Na naukę ponoć nigdy nie jest za późno, ale nie wiem czy powiedzenie to dotyczy sportów, a tym bardziej tych ekstremalnych. Ale dałam sobie szansę. Początki mojej przygody z kitesurfingiem były trudne. Myślałam, że nigdy nie opanuję manewrów latawcem i nie skoordynuję tego z deską. Ale nie poddałam się. Codziennie rano zaciskałam zęby, zakładałam kask, patrzyłam z brzegu na tych, którzy bez mniejszego wysiłku mknęli po falach i mówiłam sobie, że skoro oni mogą, to ja też! Pamiętam dziecięcą radość, kiedy udało mi się przepłynąć pierwsze sto metrów. Teraz to brzmi śmiesznie, ale wtedy czułam się, jakbym dokonała czegoś wyjątkowego. Potem było pływanie w prawo i w lewo, nauka zwrotów, pierwsze i bardzo skromne podskoki. Mistrzem już nie zostanę, ale frajdę mam z tego gigantyczną!

 

 

 

Patrzę z podziwem i wielką dumą na młodych polskich zawodników, którzy od początku istnienia tej dyscypliny sportu są w jej ścisłej, światowej czołówce. Czy wiecie, na przykład, że obecną Mistrzynią Świata w kitesurfing free style jest Polka, Karolina Winkowska!? Free style to bardzo trudna i niebezpieczna konkurencja, gdzie zawodnicy wykonują nieprawdopodobne skoki i robią ewolucje, które wydają się zaprzeczać prawom grawitacji. Karolina była też bezkonkurencyjna na rozpoczynających właśnie nowy sezon, pierwszych zawodach pucharowych w Maroko.  Wielkie gratulacje! Szkoda, że nie mogliśmy o tym przeczytać w polskiej prasie, ani obejrzeć chociażby finału Mistrzostw Świata w telewizji, a wieść rozeszła się pocztą pantoflową wśród znajomych.

 

Karolina Winkowska

 

Kitesurfing to młody sport. Zawodowcy, jeszcze niedawno byli tylko napalonymi amatorami. Trenerów właściwie brak, a zawodnicy uczą się i poprawiają nawzajem. To naprawdę wzruszające patrzeć na taką przyjacielską rywalizację. Zresztą na tzw. spotach kajtowych czyli miejscach przeznaczonych do uprawiania tego sportu też jest szalenie miło. Wszyscy się pozdrawiają, pomagają sobie, w większości są tolerancyjni wobec tych, którzy popełniają na wodzie błędy. Z nieukrywanym podziwem podpatrują lepszych. Tam w zasadzie nie ma znaczenia kto kim jest i co robi. Najważniejsza jest siła wiatru i rozmiar latawca. Idealne antidotum na zwariowany świat, który mamy wokół nas na co dzień.

 

Narty wstawiam do komórki. Wyciągam swojego kite’a i z niecierpliwością czekam na słońce i wiatr;)

 

 


Podziel się
oceń
207
91

komentarze (0) | dodaj komentarz

sobota, 19 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  2 129 367  

FACEBOOK



INSTAGRAM

instagram.com/kingarusin




TWITTER

Video Prywatne

rozwin zwin