Bloog Wirtualna Polska
Są 1 263 493 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

O mnie

Dziennikarka, współwłaścicielka firmy produkującej naturalne kosmetyki Pat&Rub by Kinga Rusin ale przede wszystkim mama dwóch dziewczynek, Poli i Igi. Zadebiutowała jako spikerka w Programie Pierwszym TVP. W swoim zawodowym życiu przeprowadzała wywiady ze znanymi ludźmi, robiła reportaże, felietony i materiały newsowe, pisała artykuły do gazet, była korespondentem radiowym. Przez cztery lata mieszkała w Stanach Zjednoczonych. Od 1998 roku związana z telewizją TVN, gdzie w parze z Bartoszem Węglarczykiem współprowadzi weekendowe wydania programu Dzień Dobry TVN.

O moim bloogu

Będę pisać o wszystkim co mnie zastanawia, bulwersuje, wzrusza i inspiruje

Kalendarz

« luty »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
25262728   

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to

Kategoria: NA SERIO

Bezstresowo

czwartek, 28 lutego 2013 12:49

 

Poniedziałkowa dyskusja w jednym z telewizyjnych programów publicystycznych dotyczyła, dla odmiany ;), związków partnerskich. Mnie natomiast, zastanowiła wypowiedź jej uczestnika, ale w zupełnie innym kontekście.

 

Dominikanin, o. Paweł Gużyński, występując, czego nie trudno się domyślić, przeciwko związkom partnerskim, użył dość karkołomnego ich porównania. Jego zdaniem „ze związkami będzie tak jak z wychowaniem bezstresowym... Dzisiaj wiemy, tamten pomysł był nietrafiony, a uwagi oponentów były słuszne”.

 

Wychowanie bezstresowe, zdaniem polskich przeciwników tej metody, przyszło, tak jak plaga stonki ziemniaczanej, prosto z Ameryki. Wdarło się siłą w nasz tradycyjny model wychowawczy i wszystko popsuło. Teraz nie dość, że mamy niewychowane dzieci, to, o zgrozo, za chwilę mogą one doprowadzić do legalizacji związków partnerskich! Bo wiadomo, że roślina gnije od korzenia.

 

W Ameryce mieszkałam przez cztery lata i mogłam się do woli napatrzeć na amerykański model wychowania. Tak, dzieci mówią tam głośno to co myślą i, co więcej, nikt nie każe im milczeć. To różnica zasadnicza. Są otwarte, łatwo wchodzą w interakcje nie tylko z rówieśnikami, ale również z dorosłymi, co niektórych może drażnić. Wydają się nie mieć kompleksów - i w domu, i w szkole dba się bowiem o to, żeby dziecko miało wysokie poczucie własnej wartości. Najprostszą drogą do jego zdobycia jest wychowanie w szacunku do dziecka właśnie.

 

Oczywiście uogólniam i lekko mitologizuję, zdając sobie jednocześnie sprawę z dziesiątków problemów, które społeczeństwo amerykańskie, tak jak każde inne, ma ze swoim najmłodszym pokoleniem. Dużo, tak jak wszędzie, zależy od miejsca urodzenia, statusu społecznego, warunków bytowych. Niemniej jednak, nigdzie indziej nie widziałam tylu radosnych, kontaktowych i miłych dzieciaków.

 

Pamiętam kiedy w 1997 roku przyjechał do Polski wybitny amerykański psychiatra i psycholog dziecięcy dr Ross Campbell, autor m.in. doskonałej książeczki wydanej pod polskim tytułem „Jak naprawdę kochać dziecko”. Podczas spotkania opowiedziałam mu jak Polacy definiują wychowanie bezstresowe: swoboda i całkowity brak wymagań i dyscypliny. – Nic bardziej mylnego! - prawie krzyknął w odpowiedzi doktor Campbell i wyjaśnił: wychowanie bezstresowe to takie, w którym dorosły eliminuje do minimum czynniki stresujące dziecko. Jak to robi? Wyznaczając granice, wprowadzając bardzo jasne zasady postępowania, których później konsekwentnie przestrzega. – Najbardziej zestresowane dziecko to takie, które nie wie jak postępować.

 

Gdyby wychowywać dzieci zgodnie z definicją bezstresowego wychowania dr Campbella, nie oglądalibyśmy zapewne żenujących scen ze szkół, kiedy uczniowie wsadzają nauczycielowi kubeł ze śmieciami na głowę (pamiętacie?). Nie byłoby też pewnie wielu kandydatów do wzięcia udziału w „Surowych Rodzicach”. Wychowanie bezstresowe wymaga wiedzy, chęci, cierpliwości i czasu, którego większość nie ma. Ponosząc klęskę, również tę wychowawczą, ludzie w naturalny sposób szukają usprawiedliwienia. Może więc dobrze, że nie wiedzą czym naprawdę jest bezstresowe wychowanie, bo nie mieliby na co zrzucić winy? Musieliby uderzyć się mocno w pierś i posypać głowę popiołem. A tak czują się rozgrzeszeni, bo przecież kupują komputery, dają na ubrania, wysyłają do szkół.

 

Dr Campbell, mówiąc o bezstresowym wychowaniu, wbrew obowiązującej w Polsce opinii, mówi jeszcze o dyscyplinie. Nazywa ją „dyscypliną pełną miłości”. Polega ona na ustaleniu takiego systemu nagród i kar, który nie narusza godności dziecka. W pełnej miłości dyscyplinie nie ma miejsca na krzyk, poniżanie, nie mówiąc o karach cielesnych. Jest za to jasno powiedziane, co jest dobre, a co złe i nie ma mowy o zmianie reguł w trakcie gry.

 

W tak zestresowanym społeczeństwie jak nasze, wychowanie bezstresowe, przynajmniej na razie, nie ma wielkich szans. Zestresowani rodzice wychowują zestresowane dzieci, a że zestresowane dziecko potrafi być i nieposłuszne, i krnąbrne, i niekulturalne to już inna sprawa. Wiemy też z historii (sugestywnie i dojmująco pokazuje to Michael Hanake w swoim filmie „Biała Wstążka”) do czego, przy „sprzyjających okolicznościach”, może doprowadzić wychowanie z dyscypliną w ręku rodzica.

 

Ani w jednym ani w drugim przypadku nie widzę jednak powiązania ze związkami partnerskimi.

 

P.s. Do ojca Pawła Gużyńskiego: wychowanie bezstresowe to pomysł jak najbardziej trafiony, jeżeli się wie, o co w nim chodzi. Może podobnie jest w przypadku związków partnerskich…?

 


Podziel się
oceń
332
291

komentarze (68) | dodaj komentarz

  • dodano: 19 maja 2013 14:37

    do Ireny "Krzywda kilkuletniemu czy kilkunastoletniemu sie nie stanie gdy dostanie pasem na dupe i odczuje ze boli, aby uniknac kolejnego pasa nie bedzie juz tak rozrabiac i pyskowac. Wiem co pisze, kilkuletni syn rozrabial, byl nieposluszny i nie bylo juz na niego sposobu, teraz wie co znaczy "bach, bach pas na dupe", siedzi spokojnie i wreszcie slucha sie rodziców."

    Według Pani dziecku nie dzieje się krzywda kiedy obrywa pasem? Otóż zaskoczę - dzieje się ogromna krzywda psychiczna. Jeśli rodzic zamiast wytłumaczyć dziecku co zrobiło źle- nawet po raz dziesiąty - sięga po pasek, to świadczy o braku cierpliwości i wyjątkowej niemocy rodzica. To jest JEGO porażka wychowawcza, a nie wina dziecka! Dziecko nadal nie wie co zrobiło nie tak, a ponadto ma ogromny żal do rodzica za to, że użył przemocy! Tak - użycie siły fizycznej zwłaszcza do słabszego od siebie, to jest przemoc! Polecam jeszcze raz przeczytać wpis Pani Kingi, bo najwyraźniej nie zrozumiała Pani ani jednego słowa odnośnie bezstresowego wychowania, które ma się opierać na dyscyplinie, wyznaczaniu granic, mądrości rodziców i poświęcania dziecku CZASU. Bo kiedy najłatwiej przyłożyć pasem? Kiedy nie ma się czasu na tłumaczenie dziecku popełnionych błędów. Jak się nie ma czasu na wychowywanie swoich dzieci i nie umie się tego robić bez bicia - to nie ma co się dziwić, że problem przemocy w rodzinie ciągle jest aktualny.

    Zgadzam się w 100% ze słowami Pani Kingi.

    autor Kasia

  • dodano: 12 kwietnia 2013 14:25

    A ja protestuję, przeciwko zawłaszczeniu określenia wyrażenia " związek partnerski" przez osoby tej samej płci! :) Nie chcę, aby wyrażenie "związek partnerski" kojarzyło mi się, jak to ma teraz miejsce, tylko z relacjami homoseksualnymi ! Proponuję, aby osoby będące w relacjach homoseksualnych wymysliły sobie jakąś inną nazwę na ich określenie :)

    autor :)

  • dodano: 01 kwietnia 2013 21:04

    Witam,mam pytanie czy ktoś wie gdzie moge kupić ta książkę,bo nigdzie jej nie moge znaleźć a bardzo bym chciała ja przeczytać ;)

    autor Anuka

  • dodano: 28 marca 2013 12:25

    W Szwecji wprowadzono bezstresowe wychowanie, efekt jest taki, ze dziecko robi co chce, nie wolno dac ani klapsa ani pasa na dupe. Szwedzi przejrzeli na oczy i doszli do wniosku, ze z bezstresowym wychowanie cos nie tak, po tym jak dziecko pozwalo rodziców oklamujac Sedziego ze bili, a pozwalo choc nigdy nie bili lecz nie chcieli pozwalac na nocne imprezowanie i wychodzenie. Rodzice poszli do aresztu na wiele miesiecy, a dziecko trafilo do domu dziecka, oczywiscie dziecku niespodobal sie dom dziecka i wolalo z powrotem wrócic do rodziców, przyznalo sie do klamstwa ale za pózno i bezskutecznie, gdyz rodzice musieli pozostac w zakladzie karnym do konca kary, a dziecko w placówce opiekunczej. System kar i nagród to kiepski i zawodny system wychowawczy a pani Kinga jest za glupia na wychowywanie dzieci. Krzywda kilkuletniemu czy kilkunastoletniemu sie nie stanie gdy dostanie pasem na dupe i odczuje ze boli, aby uniknac kolejnego pasa nie bedzie juz tak rozrabiac i pyskowac. Wiem co pisze, kilkuletni syn rozrabial, byl nieposluszny i nie bylo juz na niego sposobu, teraz wie co znaczy "bach, bach pas na dupe", siedzi spokojnie i wreszcie slucha sie rodziców. Dawniej dzieci byly grzeczniejsze, bo matka i ojciec mieli pas, dziecko widzialo dyscypline. Dzieciom trzeba tlumaczyc, gdyz nie zna konsekwencji, tylko pozwolic a gdyby moglo weszloby na glowe.

    autor Irena

  • dodano: 27 marca 2013 14:47

    Pani Kingo, dziękuję za wpis op bezstresowym wychowaniu. Podejrzewam, że 90 % społeczeństwa polskiego jest w takim samym błędzie jak ojciec P. Przyznam sie szczerze, że nigdy się w ten temat nie wgłębiałam i też miałam mylne pojęcie. Ale po tym wpisie kupiłam książki R. Campbella i przyszło olśnienie....tak dużo mnie nauczyły...mam małe 3-letnie dziecko i dziękuję Pani za pomysł na lekturę. Popełniłam już kilka błędów, ale jestem teraz tego świadoma i będę teraz bardziej świadoma. Jestem taka szczęśliwa, że przeczytałam jego książki, wiele mnie nauczyły.

    autor justapo

komentarze (68) | dodaj komentarz

Kategoria: EXCLUSIVE

20 LAT MINĘŁO

wtorek, 05 lutego 2013 9:16

 

 

 

To było 5. lutego 1993 roku. Dokładnie 20 (sic!) lat temu. Była 9. rano. W maleńkim studiu, na najwyższym piętrze bloku F przy ulicy Woronicza 17, stał stolik, przy nim krzesło, a przed nimi wielka kamera i ogromne lampy produkujące, poza światłem, niewyobrażalne ilości ciepła. Miałam na sobie za dużą o kilka numerów, pistacjową marynarkę ze "spikerskiego" przydziału, zrobiono mi pierwszy w życiu profesjonalny makijaż i "utrefiono" włosy, a wszystko po to, żebym przeczytała na wizji program telewizyjny na cały rozpoczynający się właśnie dzień. Zdanie: "Dzień dobry, nazywam się Kinga Rusin. Dziś jest piątek, piątego lutego, a oto co zobaczą Państwo w programie" ćwiczyłam przed lustrem co najmniej kilkadziesiąt razy. Byłam lekko przerażona i zestresowana, ale przede wszystkim chciało mi się śmiać. Ja, 22-letnia studentka italianistyki będę występować przed kamerą tak jak Krystyna Loska, Edyta Wojtczak czy Bogumiła Wander! To było jakieś totalnie nierealne! Moja babcia nie chciała uwierzyć, kiedy mówiłam jej, że jak włączy o 9. telewizor to zobaczy mnie na ekranie. Uwierzyła dopiero kiedy zobaczyła. Była w szoku. Z dzisiejszej perspektywy nie robi to może aż takiego wrażenia, ale wtedy, zaledwie 20 lat temu, w Polsce były tylko 2 kanały polskiej telewizji i nic więcej. Telewizja to była magia, okno dopiero co otwarte na świat, nierzadko jedyna rozrywka milionów ludzi. 

 

 

Oglądam zdjęcia z tamtego okresu z dużym sentymentem. Nie było stylistów, ani wizażystów, czesałam się u pana Krzysia w zaprzyjaźnionym zakładzie fryzjerskim, albo sama, ubrania często pożyczałam od koleżanek. Mam całkiem pokaźną dokumentację prasową z tamtych czasów dzięki mojej mamie, która od początku zbierała wszystkie wycinki na mój temat. Znalazłam starą taśmę video z nagraniami moich pierwszych prób przed kamerą. Wejścia spikerskie "na żywo" nie były nagrywane ani archiwizowane. Znalazłam jednak jedno na you tube. Pewnie ktoś to kiedyś nagrał, a teraz odnalazł i wrzucił dla żartu. I szczerze mówiąc, dziś wygląda to trochę jak żart ;). 

 

 

 

      

 

 

      

 

      

 

 

 

14 lutego 1994 roku - rozdanie "Wiktorów" w hotelu Victoria

 


Podziel się
oceń
316
88

komentarze (165) | dodaj komentarz

  • dodano: 30 marca 2013 9:52

    Witam Pani Kingo,

    Jak zwykle wygląda Pani zjawiskowo w tej pastelowej, różowej sukience. Mam do Pani ogromną prośbę, sukienka ta jest uszyta z moich marzeń. Moja kochana córka Kinga wychodzi za mąż 14 września i o takiej sukience myślałam dla siebie. Pan Tomasz Jacyków ostatnio mówił o tym, że mama Panny Młodej powinna być ubrana w pastelach i to wpisuje się w moją koncepcję. Czy może mi Pani zdradzić gdzie taką sukienkę mogę kupić. Obie z Kingą jesteśmy Pani fankami i wspieramy Panią z drugiej strony ekranu.
    --
    Maria Skoczek
    maskocz@data.pl

    autor Majka

  • dodano: 09 marca 2013 22:28

    Podziwiam Pania

    autor swoja

  • dodano: 03 marca 2013 20:04

    Następnych 20-stu owocnych lat pracy!

    autor elza

    blog: http://deserlandia.blogspot.com/

  • dodano: 03 marca 2013 10:51

    Pani Kingo! zazdroszczę genów! w ogóle się Pani nie starzeje!

    autor lady_pear

  • dodano: 27 lutego 2013 13:21

    I tutaj spodziewamy się pikantnych anegdotek ze świata...

    autor Dziubaczyca

    blog: http://damskatorebka.eu/

komentarze (165) | dodaj komentarz

sobota, 19 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  2 129 348  

FACEBOOK



INSTAGRAM

instagram.com/kingarusin




TWITTER

Video Prywatne

rozwin zwin