Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 272 546 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

O mnie

Dziennikarka, współwłaścicielka firmy produkującej naturalne kosmetyki Pat&Rub by Kinga Rusin ale przede wszystkim mama dwóch dziewczynek, Poli i Igi. Zadebiutowała jako spikerka w Programie Pierwszym TVP. W swoim zawodowym życiu przeprowadzała wywiady ze znanymi ludźmi, robiła reportaże, felietony i materiały newsowe, pisała artykuły do gazet, była korespondentem radiowym. Przez cztery lata mieszkała w Stanach Zjednoczonych. Od 1998 roku związana z telewizją TVN, gdzie w parze z Bartoszem Węglarczykiem współprowadzi weekendowe wydania programu Dzień Dobry TVN.

O moim bloogu

Będę pisać o wszystkim co mnie zastanawia, bulwersuje, wzrusza i inspiruje

Kalendarz

« styczeń »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to

Kategoria: MOJE WYWIADY

"RANDKA" Z HOŁKIEM

poniedziałek, 21 stycznia 2013 13:18

 

 

Krzysztof Hołowczyc jest buńczuczny. Nie odpuszcza. Nie traci rezonu. Walczy. Ma uszkodzony piąty krąg lędźwiowy (pęknięta górna krawędź blaszki kręgu) i połamane trzy żebra. Ale nie przeszkodziło mu to dojechać do Kliniki Rehabilitacyjnej w Krojantach (180 km od jego olsztyńskiego domu) własnym samochodem! Przyznał się, że nie mógł się powstrzymać. Jechał ostrożnie, znacznie zwalniając na zakrętach, bo wtedy bolało go najbardziej. Ani myśli odpuścić, a pytany o następców mówi z rozbrajającym uśmiechem: szkolę jednego, ale jeszcze musi poczekać, to ja powiem kiedy dość!

 

Krzysztof Hołowczyc na sali ćwiczeń, w gabinetach rehabilitacyjnych i na basenie dochodzi do formy. Udało mi się go namówić na pierwszy po wypadku na Dakarze wywiad.

 

http://dziendobry.tvn.pl/video/krzysztof-holowczyc-walczy-o-zdrowie-i-przeprasza,1,newest,73909.html

 

 

Hołowczyc, chociaż jeszcze obolały i usztywniony czuje się już całkiem nieźle. Jego lekarz powiedział mi, że z urazu kręgosłupa, który ma Krzysztof „normalny” człowiek wychodziłby rok. Jego rehabilitacja przebiega jednak 3 razy szybciej. „Normalny” nie wytrzymałby 14 godzin ćwiczeń i zabiegów dziennie. On zaciska zęby i prosi o więcej. I bez przerwy powtarza, że pobyt w klinice traktuje jak przygotowanie do… przyszłorocznego Dakaru. Jest niepoprawnym optymistą, twierdzi, że w marcu wraca do ścigania.

 

Krzysztof Hołowczyc ma 51 lat! Absolutnie nie wygląda na tyle. Czas się dla niego zatrzymał. Szczęściarz. A może to ten optymizm?

 

Uśmiech nie schodzi mu z twarzy również wtedy, kiedy gaśnie czerwone światełko na kamerze. No może jedna rzecz się wtedy zmienia, Krzysztof staje się mniej „wypolerowany”, choć nie przestaje być ujmujący;). Potrafi nawet, mam nadzieję, że się na mnie za to wyznanie nie obrazi, siarczyście zakląć, ale tylko kiedy bardzo się czymś ekscytuje. Na pożegnanie powiedział mi: Kinga, (tu wzmocnienie…;)) ja siebie po prostu na tym podium Dakaru widzę! I słyszę jak grają nasz hymn! A ja mam podniesione do góry ręce i trzymam polską flagę!.

I ja też go tam widzę.

 


Podziel się
oceń
335
61

komentarze (2) | dodaj komentarz

  • dodano: 07 marca 2013 14:33

    Wspaniała jesteś i bez kompleksów religijnych,pozdrawiam

    autor openidţrydz78ţhttp://openid.wp.pl/rydz78

  • dodano: 17 lutego 2013 14:12

    Ile ja bym dal ale za randke z Panią !

    autor liscwinogrona

  • dodano: 14 lutego 2013 9:01

    rzeczywiście niezły wywiad

    autor Bdsat

    blog: http://randka-anonse-towarzyskie.blogspot.com/

  • dodano: 13 lutego 2013 0:44

    Oglądałam ten wywiad w TV - Pan Hołowczyc to niesamowicie pozytywny człowiek, za mało jest takich w naszym kraju:) I widać, że tą pozytywną energią zaraża innych bo Pani przy Krzysku była także strasznie uśmiechnięta:)

    autor Ranking lokat bankowych

    blog: http://www.rankinglokat.net

  • dodano: 11 lutego 2013 0:05

    ten wywiad uważam super!

    autor ja

    blog: :)

komentarze (2) | dodaj komentarz

Kategoria: NA SERIO

WOJNA I POKÓJ

wtorek, 15 stycznia 2013 11:07

 

Majewski robi sobie jaja z aukcji mojej sukienki ślubnej! :)

 

http://www.youtube.com/watch?v=arjstmE1cos

 

I FAJNIE! Pomysł, żeby przekazać ją na licytację WOŚP był z przymrużeniem oka. Oczywiście, mogłam podejść do sprawy „śmiertelnie poważnie” i przekazać koszulkę z nadrukiem (jak Wojewódzki) albo zdjęcie z autografem (jak Lis), ale wiem, że wśród licytujących są też tacy, którzy polują na rzeczy nietypowe i z historią;). To dla nich była moja propozycja. Większości komentujących spodobał się mój pomysł. Mniejszości „martwiącej się” o to, czy nie żyję przypadkiem przeszłością odpowiadam: jestem szczęśliwa, mam do przeszłości dystans i dlatego mogę sobie z niej żartować.

 

Cieszę się, że moją suknię ślubną nadal licytuje ponad 20 osób. Kwota przekroczyła 1000 PLN i mam nadzieję, że to nie koniec, bo aukcja będzie jeszcze trwać kilkanaście dni. Nabywcy chętnie osobiście pogratuluję i podziękuję.

 

A teraz będzie już na serio;). Przeczytałam we Fleszu, ale również we Wprost, że wypowiedziałam wojnę Wojewódzkiemu. Ależ skąd! Moja mocna odpowiedź była AKTEM SAMOOBRONY, po wielu latach spolegliwości. Nie jestem w tej „wojnie” agresorem! Nawet mały kotek zapędzony do narożnika, wysuwa pazury, kiedy nie ma już wyjścia.

 

Bywa, że dowcipy czy teksty Wojewódzkiego mnie bawią. Problem pojawia się wtedy, kiedy naruszając dobra osobiste łamie prawo, obraża czy poniża ludzi.

 

Jest mi miło, że wiele osób się ze mną w tej kwestii solidaryzuje, co widać po absolutnie rekordowej liczbie komentarzy pod moim postem na blogu. Cieszą popierające moje stanowisko wypowiedzi osób publicznych. Niemniej jednak eskalowanie sprawy i podsycanie wzajemnej niechęci nie jest moim celem.

 

Satyra satyrą, ironia ironią ale prawo prawem! Śmiejmy się z siebie nawzajem, nawzajem się nie obrażając. Nawet złotousty satyr-yk grający narodowego mędrca powinien o tym pamiętać.

 


Podziel się
oceń
464
75

komentarze (3) | dodaj komentarz

  • dodano: 11 marca 2013 14:33

    Ma Pani dużą klasę i świetnie Pani wygląda! jestem studentką i razem z koleżankami Panią podziwiamy:) Wojewódzki jest starym, nieprzyjemnym w odbiorze estetycznym satyrem, który jak każdy zakompleksiony tchórz boi się niezależnych i mądrych kobiet. Żadna z moich koleżanek go nie lubi, dlatego drażni mnie jego bycie samozwańczym guru młodzieży, nie wspominając o jego żenującym PR jako łamacza młodych niewieścich serc. Jest obleśnym starym dziadem, a młode dziewczyny lubią młodych wysportowanych chłopaków. Pora przełamać te mało błyskotliwe stereotypy, które wymyślają brzydcy faceci, którzy byli olewani w liceum i teraz myślą, że skoro zarabiają, to sobie odbiją. Trzymam za Panią kciuki! Proszę pokazać "pazurki", bo drażniące jest przyzwolenie na nieudolne szydzenie tego Pana,który sam siebie do końca nie akceptuje, a może nawet ukrywa swoją orientację seksualną, bo o tym też słychać.

    autor Klara

  • dodano: 25 lutego 2013 10:42

    ja nie zauwazylam aby tutaj cos ktos usuwal takze ktos znowu mily jest?

    nie da sie tlumu wpuscic do swojego domu tylko po to aby ten tlum sie nacieszyl widokiem zycia celebryty ( ktorego potem na necie lub gdzie indziej i tak ,,obsmaruja"), wiec na odleglosc jest uwazam bezpiecznie, zwlaszcza ze ta Pani musi dac przyklad jak zyc wlasnym dzieciom.Tym bardziej ostroznosc wskazana. Zwlaszcza ze co niektorzy tylko czekaja na blad.

    autor ja

    blog: do kusy

  • dodano: 13 lutego 2013 0:41

    Pani Kingo, powinna Pani pamiętać o jednym - złotousty satyr-yk, jak to Pani ładnie ujęła, często przekracza granice dobrego smaku, obrażając przy tym innych. Czasem taki mały kotek powinien schować pazurki i zignorować agresję agresora:)

    autor Najlepsze lokaty internetowe

    blog: http://www.rankinglokat.net

komentarze (3) | dodaj komentarz

Kategoria: NA SERIO

I żyli długo i ...

czwartek, 10 stycznia 2013 19:52

 

Oddałam na aukcję Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy moją ślubną sukienkę. 

 

 

http://aukcje.wosp.org.pl/kinga-rusin-suknia-slubna-od-valentino-i743447

 

Po co? Dla kogo? Co robiła w mojej szafie przez blisko 20 lat? Ma dla mnie jakieś znaczenie czy żadnego? Bez sensu czy z sensem? Otóż chcąc zachęcić od licytacji postanowiłam się do tych wszystkich wątpliwości odnieść.

 

Tak się złożyło, że kiedy, blisko 20 lat temu brałam ślub nie było jeszcze kolorowych gazet ani internetowych portali. Mimo to zdjęcia ze ślubu przetrwały do dzisiaj i nawet są od czasu do czasu publikowane. Z perspektywy dnia dzisiejszego i z różnych innych powodów całkiem zabawnie jest teraz je oglądać. Jestem na nich w długiej satynowej sukni z koronkową górą i wiankiem na głowie – to zdjęcia ze ślubu kościelnego. Zdjęć ze ślubu cywilnego (wychodziłam za mąż przed podpisaniem Konkordatu) w zasadzie nie ma. Ocalały dwa i to bardzo słabej jakości. Skromna to była uroczystość, w towarzystwie rodziców i mojej, wtedy najlepszej przyjaciółki, oraz jej męża. Do ślubu kościelnego miałam suknię… z wypożyczalni. Oddałam ją dzień po uroczystości. Do ślubu cywilnego chciałam założyć coś wyjątkowego i mojego własnego. Wtedy pierwszy chyba raz poszłam do skromnego, jak na dzisiejsze czasy, ale wtedy jedynego w Warszawie sklepu z markowymi ubraniami. Ta suknia była pierwszą moją „designerską” sukienką (Valentino Couture), kupioną za równowartość moich trzech miesięcznych pensji. Z tego chyba powodu, a nie z żadnego innego miałam i mam do niej olbrzymi sentyment. Od tamtej pory wszędzie mi towarzyszyła. Poleciała nawet ze mną, nie wiedzieć po co, na cztery lata do Stanów, a potem zawsze wisiała w szafie z innymi sukienkami. Nigdy jej już jednak nie założyłam.

 

Każdemu, kto oddaje coś na rzecz WOŚP, zależy na jak najwyższej wylicytowanej kwocie. Obserwowanie jak przybywa pieniędzy na koncie Orkiestry jest … podniecające. Chcąc wziąć udział w tej grze chciałam oddać na aukcję coś wyjątkowego. Oddałam wspomnienia (i przy okazji bardzo piękną suknię w modnym dziś stylu „vintage”), zdając sobie sprawę, że może to wzbudzić kontrowersje, a może nawet po cichu na to licząc;).

 

Różni ludzie oddają różne rzeczy, żeby wesprzeć WOŚP. Różne są też przyczyny dla których bierze się udział w ich licytacji. To od ponad dwudziestu lat dzień narodowego zrywu, jedyny być może w ciągu roku prawdziwy dzień jedności narodowej, kiedy zakopywane są „wojenne topory”.

 

Ta sukienka, o ile mnie pamięć nie myli, podobała się mojemu mężowi. Może, w szlachetnej sprawie mógłby ją teraz kupić;)? Nawet gdyby miał zaraz potem spalić;).

 

 

http://aukcje.wosp.org.pl/kinga-rusin-suknia-slubna-od-valentino-i743447

 

 


Podziel się
oceń
542
103

komentarze (2) | dodaj komentarz

  • dodano: 11 czerwca 2013 16:10

    Wow...cudnie wyglądałaś w tej sukni... może sprawię Tobie przykrośc ale szczerze mowiąc dziś jestes jeszcze piękniejsza a Lis nie okazał się chytruskiem i przegrał życie wybierając tą blondi :) Oczywiscie jego wybór... W każdym razie gratuluję poczucia humoru z ta aukcją :) szczytny cel owszem ale ubaw pewnie też dobry miałaś myśląc o minie Lisa i Blondi :)

    autor kalifornia men

  • dodano: 01 czerwca 2013 10:54

    Przed kobieta w garniturze mezczyzna nie powinien trzymac rak w kieszeni....

    autor Jacek

    blog: https://www.facebook.com/jacek.jurasz?ref=tn_tnmn

  • dodano: 20 marca 2013 20:03

    Droga Kingo a czy przeczlo ci przez mysl zeby ta suknie poprostu spalic?

    autor Anna

  • dodano: 25 lutego 2013 20:13

    Dobrze zrobiłaś Kingo , oddając suknię . Po co Ci ciuszek , który przypomina wrednego męża i jeszcze wredniejszą przyjaciółkę z przed lat. Życzę Ci dużo szczęścia i radości ,

    autor Majka

  • dodano: 14 lutego 2013 22:50

    uważam że super że ktos ja kupił i dał tysiac zlotych:) w końcu nie leży na ulicy tysiąc złotych, a zwłaszcza że kasa poszła na dobry cel:)

    autor ja

    blog: :)

komentarze (2) | dodaj komentarz

Kategoria: NA SERIO

"Kuba Wojewódzki: narcyz - celebryta - idiota"*

poniedziałek, 07 stycznia 2013 18:56

 

Być oplutym przez Wojewódzkiego, to od pewnego czasu przywilej. Jestem w jednym szeregu z ciężko pracującymi w naszym kraju na chleb Ukrainkami, z mniejszościami narodowymi, którym nie tylko konstytucyjnie, ale również z czystej przyzwoitości należy się szacunek i z całą grupą cieszących się sympatią postaci życia publicznego. Wojewódzki zbudował swoją medialną karierę na poniżaniu innych. Robi to od lat, robi to z lubością, dostarcza rozrywki niskich lotów, co nie przeszkadza mu, a wręcz pomaga cieszyć się popularnością i jeszcze zbijać na tym prawdziwą fortunę. Za swoje słowa nie ponosi żadnej odpowiedzialności. Jest totalnie bezkarny, śmieje się w twarz sądom, nie dotyka go krytyka, pracodawcy miękną wobec słupków oglądalności i słuchalności. Podpisuje kolejne lukratywne kontrakty i szuka kolejnych ofiar dzięki którym będzie mógł jeszcze długo i dostatnio żyć.

 

Tej obsesji Wojewódzkiego na mój temat nie rozumiałam i nie rozumiem. Na chwilę przygasa, żeby znów wybuchnąć ze zdwojoną siłą.

 

Wojewódzki, ma problem z tym, że jestem samotną matką. Z trudem przychodzi mu zrozumienie, że samotną matką nie zostałam na pokaz. Nie ma pojęcia co to znaczy budować wzorzec silnej kobiety dla swoich córek, żeby w siebie wierzyły, żeby umiały walczyć o swoje. Dla kogoś, kogo życie kręci się wyłącznie wokół własnej osi, to faktycznie abstrakcja. Jedynym problemem egzystencjalnym pozostają „kilometrowe apartamenty”, wypożyczenie kolejnej wypasionej fury, wyrwanie na pokaz „dwudziestoletniej panny” i „odrobinę za dużo kasy” na koncie.

 

Wojewódzki zarzuca mi arogancję. Komiczne, że robi to najbardziej arogancki facet, jaki chodzi po ulicach Warszawy! Człowiek, który uważa, że wolno mu dużo więcej niż innym. „Sumienie Narodu” mówiące nam mentorskim tonem na kogo mamy głosować! Hipokryta wyśmiewający hipokryzję show-biznesu. Czy błaznom naprawdę można więcej? Kim jest ten Wojewódzki, który kokietuje brukowce, kolejnymi „nowymi dziewczynami”, żeby chwilę później mieszać z błotem innych, obok których trafia na łamy kolorowych gazet i plotkarskich portali? Jemu można, inni to zwykli „szmaciarze”.

 

Wojewódzki język ma cięty, jest szybki i błyskotliwy. Ludzie z branży zwyczajnie boją się jego ataków, a nie bronią się, bo obawiają zemsty. Najczęściej, co ciekawe i żałosne zarazem, atakuje kobiety. W czasie wywiadów trzęsą się mu i pocą ręce, swoje słynne riposty ma spisane na kartce i bardziej niż na merytoryce opiera się na plotkach z portali, które zresztą sam od lat ostro atakuje. Dokonuje manipulacji, zachowuje się jak mały człowieczek („spektakularnym” przykładem było doprowadzenie na wizji do łez swojej byłej dziewczyny), pokazuje dowody braku cywilnej odwagi (vide sprawa Figurskiego). Brak kultury, który zarzuca mi, jest jego znakiem rozpoznawczym.

 

Na pozór sprawia wrażenie luzaka, który wszystko ma gdzieś, na zimno rozgrywa swoją grę i opinia innych jest mu obojętna. Na pozór, bo Wojewódzki na temat swojego publicznego wizerunku, jak się mówi wśród jego nielicznych znajomych, ma prawdziwą obsesję. Szum wokół siebie robi celowo, nie tylko po to, żeby utrzymywać popularność i zainteresowanie swoją osobą, ale również w ten sposób dostarcza tematów zastępczych na swój temat.

 

Miałam dwa wyjścia, albo po raz kolejny olać sprawę, albo przestać udawać, że pada deszcz kiedy na mnie plują. Pomyślałam jednak, że skoro za miesiąc obchodzę dwudziestolecie pracy w telewizji, to parę słów zadufanemu w sobie „koledze” odpowiem. Ciężko pracowałam i pracuję na to co mam i gdzie jestem. Telewizję znam od podszewki, bo przeszłam tu wszystkie możliwe szczeble, od producenta, po reportera, dokumentalistę, prowadzącą programy rozrywkowe i publicystyczne. (Ciekawostka: blisko dwie dekady temu to właśnie nie kto inny tylko ja przedstawiałam Wojewódzkiego telewizyjnej publiczności, kiedy przyszedł z radia współprowadzić program muzyczny). Uwielbiam swoją pracę i doskonale wiedzą o tym wszyscy z którymi pracowałam i pracuję. Na co dzień dostaję od nich dowody sympatii więc może niech Wojewódzki nie będzie ich rzecznikiem prasowym. Pracując w centrum Warszawy od lat stołuję się w dosłownie trzech restauracjach, w każdej z nich mam ulubione dania, znam właścicieli i kelnerów, lubimy się.

 

Mam pełną świadomość tego, że zgodnie z zasadą „chleba i igrzysk” dostarczyłam materiału na wiele wpisów i komentarzy, naraziłam się wszystkim fanom Wojewódzkiego, rozpętałam jeszcze większą wojenkę. Ale czasem trzeba dać odpór takim aroganckim bucom jak Wojewódzki.

 

*Kuba Wojewódzki, „Narcyz – celebryta – idiota”, Chimera styczeń 2013

 


Podziel się
oceń
6712
1600

komentarze (154) | dodaj komentarz

  • dodano: 04 października 2013 11:08

    WARTO ZAJRZEĆ !


    http://dziecko-malenstwo.blogspot.com/

    autor pola

    blog: http://dziecko-malenstwo.blogspot.com/

  • dodano: 19 lipca 2013 10:14

    O Pani blogu dowiedziałam się z kart książki Karoliny Korwin Piotrowskiej " Bomba czyli alfabet polskiego szołbiznesu" . Warto było przeczytać ten wpis. To dowód na to, że język polski jest piękny i nie trzeba do niego wprowadzać wulgaryzmów , by pokazać Komuś , gdzie jego miejsce.

    autor Marta

  • dodano: 18 czerwca 2013 22:46

    A nie jest tak ,że kiedyś dawno dawno temu dała mu Pani kosza?

    autor akjam22

  • dodano: 18 czerwca 2013 14:35

    BRAWO!!! Myślałem, że już nie doczekam tego dnia!

    autor Leng

  • dodano: 11 czerwca 2013 15:46

    Kingo Rusin od wielu lat Cię obserwuję i śledzę Twoje niewątpliwe sukcesu zawodowe... strasznie mi imponujesz a szczerze mówiąc jeszcze bardziej mi sie podobasz... wiem, że fanów masz mnóstwo i zdaję sobię sprawę, że jesteś zapracowana i masz co robić z wolnym czasem.... ale z ogromną przyjemnością zaproszę Cię na kawę ... w razie zainteresowania odpisz :) A co do Wojewódzkiego to od lat uważam go za buca i szczerze mówiąc od lat powtarzam - gość jest tak przewidywalny, że z chęcią porozmawialbym z nim osobiście bo wcale nie uważam go za "złotoustego" mówcę. Owszem...owszem jest inteligentny ale jego "wywiady" mają od wielu lat bardzo zblizony przebieg i gro tekstów, zachowań poprostu sie powtarza co uważam za nudne.

    autor kalifornia men

komentarze (154) | dodaj komentarz

Kategoria: PO GODZINACH

Zanzibar

czwartek, 03 stycznia 2013 10:32

 


 

Nareszcie sieć wifi w moim hotelu zadziałała na tyle skutecznie żebym mogła wysłać wszystkim czytelnikom noworoczne życzenia i pozdrowienia. Wielu słonecznych dni w życiu i w sercu!

 

Jestem na Zanzibarze. Żaden ze mnie wielki podróżnik, bo w Afryce jestem po raz drugi i to po raz drugi nie na kontynencie tylko na wyspie. Miało wiać i miałam pływać na kajcie ale, jak to bywa z prognozami, nie zawsze się sprawdzają. Zamiast pływania jest  zwiedzanie i duża lekcja pokory.

 

Kiedy człowiek, zmęczony kilkunastoma godzinami podróży prześpi drogę z lotniska do hotelu, a oczy otworzy dopiero na zanzibarskiej plaży będzie miał wrażenie, że oto znalazł się w Raju. Obłędny lazur wody delikatnie odcina się od błękitu nieba i cudownie kontrastuje ze śnieżnobiałym piaskiem. Można usiąść w cieniu rosnącej na brzegu palmy i zastygnąć w błogim bezruchu na wiele godzin. Jeżeli by nie ruszać się z hotelu taki obrazek zachowa się w pamięci do końca życia.

 

 

 

Jakże inaczej wygląda rzeczywistość za hotelowymi murami… Wzdłuż dwóch asfaltowych dróg biegnących po prawej i lewej stronie wybrzeża toczy się zwykłe życie. W ciągu zaledwie 10 lat Zanzibar prawie potroił liczbę mieszkańców, z których 90% żyje w skrajnym ubóstwie, bez prądu, kanalizacji czy nawet porządnego dachu nad głową. W interiorze można jeszcze zobaczyć tradycyjne wioski, gdzie ściany chat zrobione są z gliny a ich dachy pokryte liśćmi palmowymi. Nie są to jednak skanseny pozostawione na potrzeby turystów, ale miejscowa norma. Zresztą to nie te chaty szokowały najbardziej, ale ich współczesne „ucywilizowane” wersje z szarej, dziurawej cegły i dachem z falistej i zazwyczaj mocno zardzewiałej blachy.

 

 

 

Dom na domu, dach przy dachu, w środku zaduch, zamiast łóżka klepisko, często zalewane wodą podczas padających tu obficie deszczy. Ponoć slamsy na całym świecie niewiele się od siebie różnią, ale te na rajskich „wyspach” (bo podobnie jak na Zanzibarze jest na Mauritiusie, na Dominikanie, czy na Malediwach) wywołują sprzeciw wyjątkowy. Ciągnące się kilometrami wokół głównego miasta Zanzibaru blaszane miasto od rajskich plaż dzieli nierzadko zaledwie kilkaset metrów.

 

 

Zanzibar żyje z handlu uprawianymi tu w dużych ilościach przyprawami, ale przede wszystkim z turystyki. Jednocześnie bieda i rabunkowa gospodarka zdają się to miejsce unicestwiać. Rafa koralowa, na którą dojeżdża się zaopatrzoną w silnik spalinowy drewnianą, lokalną odmianą dżonki, zamiast zachwycać przeraża. Resztki żyjących jeszcze koralowców otoczone są prawdziwymi cmentarzyskami tych martwych. Kolorowe rybki jeszcze widać, ale trzeba mieć sporo cierpliwości, żeby się przebić przez zgromadzony wokół ostatnich fragmentów rafy tłum innych turystów.

 

Wielka atrakcja wyspy czyli pływanie z dzikimi delfinami przypomina raczej polowanie na nie. W zatoce, gdzie żerują, dziesiątki łodzi czekają tylko na pojawienie się na powierzchni wody charakterystycznej płetwy i ruszają zbitą ławą w pogoń, zrzucając po drodze z burty zaopatrzonych w maski i płetwy, żądnych przygód gości. Ponieważ wyspa licząca obecnie milion mieszkańców pozbawiona jest całkowicie kanalizacji i oczyszczalni ścieków, łatwo się domyśleć jak się je utylizuje…

 

 

 

Pamiętam cykl reportaży WWF, o miejscach bezmyślnie niszczonych przez człowieka. Pamiętam ile razy robiło mi się przykro i wstyd, ile razy byłam zszokowana. Nie wiem czy jest skuteczny sposób na to, żeby pomóc i ludziom i przyrodzie jednocześnie. Zahamować dewastację i rabunkową gospodarkę ale jednocześnie zapewnić minimum socjalne tym, którzy po prostu chcą przeżyć.

 

 

 

Mieszkańcy Zanzibaru mają szczęście, że, w zasadzie dziko rosną tu najsmaczniejsze jakie w życiu jadłam owoce, że klimat jest łagodny, że świeci słońce, a do błękitnego i cały czas jeszcze pełnego ryb oceanu jest z każdego miejsca wyspy bardzo blisko. Życzę im jak najlepiej i mam nadzieję, że da się pogodzić interesy i ich i turystów, że rafa nie zostanie unicestwiona do końca, a wymęczone delfiny nie poszukają innych miejsc na żerowanie. Chciałabym tu za jakiś czas móc wrócić i nie poczuć ukłucia w sercu.

 

 

 

 

Ps. A tu dowód na to, że pieniądze na marketing Polski zostały naprawdę dobrze wydane;)

 

 


Podziel się
oceń
591
143

komentarze (128) | dodaj komentarz

  • dodano: 27 września 2013 9:53

    Witam Pani Kingo, postanowiłam napisać, ponieważ zdałam sobie dziś sprawę z tego, jaki krzywy obraz Pani osoby wyhodowałam sobie w głowie... a dziś przypadkiem odwiedziłam Pani bloga i... jestem zaskoczona, bo jest Pani silną, mądrą kobietą, realizuje Pani siebie i potrafi odpierać zarzuty i ataki w sposób godny pozazdroszczenia i z całą pewnością poniższy cytat odzwierciedla Pani osobę.
    Rób swoje i bądź sobą, to jest w porządku.
    Anthony de Mello Powodzenia i dużo radości.

    autor Kobieta

    blog: nie prowadzę:-)

  • dodano: 17 czerwca 2013 16:30

    Euro 2012 widać pojawiło się na każdym krańcu świata.

    autor Kamo

    blog: http://lubieblyskotki.blog.pl/

  • dodano: 24 kwietnia 2013 16:43

    Super zdjęcia :) piękne miejsce :) figury tylko pozazdrościć

    autor podróżniczka

    blog: http://www.forum-lotnicze.pl

  • dodano: 29 marca 2013 18:15

    czy moja wiadomość doszła?

    autor taka ja

  • dodano: 29 marca 2013 18:10

    Wiem,że to głupie co napiszę...ale jeśli wyrzuca Pani swoje stare ubrania to chętnie bym je wzięła.,albo po dzieciach.Mam trudną sytuację .Proszę.
    Jeśli się Pani zgodzi to zostawię swojego meila.
    Pozdrawiam .

    autor taka ona

komentarze (128) | dodaj komentarz

wtorek, 21 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  2 163 382  

FACEBOOK



INSTAGRAM

instagram.com/kingarusin




TWITTER

Video Prywatne

rozwin zwin